piątek, 21 lipca 2017

Przedziałek na środku - CZY WARTO? Moja historia + zdjęcia

Witajcie!

Gdy byłam mała zupełnie nie rozumiałam modelek. Nie chodziło mi w tym zawodzie nawet o czasem naprawdę dziwne stroje, które trzeba ubierać. Osoby, które mnie znają, bardzo dobrze wiedzą, że problemu nigdy nie miałam i oprócz zarabiania kiedyś stojąc w parku jako mim Pippi, w kolejnych latach chętnie spędzałam czas na dancingach dla kuracjuszy i kuracjuszek, przebrana za jedną z nich:D Ale ta fyzura... Wiecie o czym mówię?

Miałam w głowie tylko tego typu obrazy:






Nie wiem jakie zdjęcie mnie wtedy tak skrzywdziło, ale uwierzcie, trauma odnośnie przedziałka na środku głowy ciągnęła się za mną jeszcze dłuuugo:D Kojarzył mi się albo z przylizanymi do granic możliwości włosami albo ze smutno zwisającymi po dwóch stronach strąkami bez objętości. Zawsze rozumiałam to u metalowców, ale nie chciałam wyobrażać sobie siebie w podobnej fryzurze.


Na szczęście mając ok. 12 lat oglądałam "Hannah Montana". Okazało się, że można mieć przedziałek na środku i nie wyglądać jakby złapał nas chwilę temu deszcz albo jakbyśmy byli stałymi mieszkańcami krainy smutku. Właśnie przypomniało mi się, że dzięki temu serialowi w mojej 10-letniej głowie zrodził się pomysł, że chcę nauczyć się grać na gitarze... ale to historia na innego posta albo innego bloga.

Tak jak widzicie, z całą powagą, historia Miley Stewart poważnie wpłynęła na moje życie:D








Kwestie sporne o to, czy miała przedziałek w różnych miejscach i momentami był bardziej na bok, przemilczmy. To samo zróbmy z rzeszami ludzi, którzy na pewno nad tymi włosami czuwali:D Skupmy się na tym jak ułożona była ta grzywka! Pamiętam, że w tamtym czasie bardzo podobała mi się ta fryzura i kto wie, może moje zaplecze poetyckie na pół twarzy(jak nazwałam ówczesną grzywkę w poście JAK ZAPUŚCIĆ GRZYWKĘ) było jakimiś próbami dojścia do podobnego stanu?
Gdybym miała wtedy choć trochę większą wiedzę na temat dodawania objętości i zapobiegania przetłuszczaniu, myślę że szanse na lepszy wygląd grzywki byłyby duuużo większe.


zaplecze poetyckie dla tych, którzy nie widzieli:D

Potem jak wiecie, nadszedł u mnie czas przemian stricte włosomaniaczych, więc zapuszczanie zajęło pierwsze miejsce zarówno w kwestii długości jak i grzywki, na którą nie miałam pomysłu innego niż mrok...



Trafnie stwierdzone przez jedną z komentatorek ostatniego posta podobieństwo do Kuzyna Coś<3

Może to kwestia przemijających lat. A może to nie kryzys przemijania, a młodzieńczy przebłysk, że jest nudno? Bez proroczych snów i inspirujących rozmów przyszło mi na myśl, że warto byłoby odświeżyć włosy. Pierwotny pomysł był z lekka przerażający, gdy patrzę na to zdjęcie..




... czuję, że było niebezpiecznie. Miałam różne myśli, ale ostatecznie, tak jak wiecie z poprzedniego posta, nie zdecydowałam się na stworzenie klasycznej grzywki. Ponad połowę życia miałam grzywkę i wiem, że na moich włosach nie mogłaby być ona zupełnie prosta, a na myśl o części włosów, którą codziennie musiałabym opanować żeby jakoś to wyglądało, póki co mnie lekko skręca. Dodatkowo jakoś wyjątkowo w pamięć zapadły mi słowa fryzjera, na mojej ostatniej wizycie jakoś 8 lat temu, że mam dość niskie czoła i grzywkę mogę nosić, ale dobrze będzie wyglądać też odsłonięte.

Odpadały więc klasyczne rozwiązania i wtedy pomyślałam, że muszę coś zrobić bo oszaleję. Skróciłam więc grzywkę do okolic biustu(sięgała do bioder), przymierzyłam jak wyglądałaby ułożona jak zawsze, z przedziałkiem na bok. Coś mnie tknęło żeby zrobić przedziałek na środku. Tak rozdzielone włosy lekko pocieniowałyśmy przy twarzy(sięgają jakoś krócej niż do obojczyków) i rozpoczął się czas eksperymentu:D Z decyzji o skróceniu grzywki spontanicznie więc wyszła zmiana przedziałka.

Ze względu na to, że miałam duże obawy, że będę wyglądać jak mokra kurka, postanowiłam podzielić się w tym poście moimi wrażeniami z tymi z Was, które być może także się wahają:)

Trwa to wszystko już około 2 tygodnie, więc dysponuję już niepodważalnym materiałem na to, by można było wyciągnąć wnioski, szczególnie odnośnie moich obaw.





Obawy vs rzeczywistość:

1. Brak objętości

Nie wszystkie z powyższych zdjęć wykonywałam pierwszego dnia po umyciu, a na ten problem naprawdę jak widzicie, nie musiałam narzekać. Postawiłam w tej kwestii przede wszystkim na suchy szampon(w moim wypadku puder Babydream). Na drugi dzień włosy są czasem faktycznie już trochę zmęczone, ale spokojnie można je podnieść i lekko potargać, co absolutnie mi nie przeszkadza. Bardzo dobrym sposobem, który się u mnie sprawdza jest też spanie w warkoczu. Grzywka jest wtedy ładnie wywinięta i ogólnie skręt nadaję objętości całej fryzurze:)





2. Szybsze przetłuszczanie włosów najbliżej twarzy

O ile nie jest to tak martwiące przy grzywce na bok, w przypadku przedziałka na środku faktycznie może stać się problemem. Staram się temu zapobiec używając pudru na czystą skórę głowy(głównie w okolicach "rozwidlenia" mojej grzywki), tak by włosy w możliwie małej ilości miały kontakt z moją twarzą. Twarz oczywiście też lekko matuję w tych okolicach, przez co czuję, że zapewniam sobie dłuższy dystans między świeżymi włosami a przyklapem:D Gdy jest gorąco przedziałek na środku wydaje mi się rozwiązaniem, na którym szybciej widać, że włosy tracą na świeżości, więc gdy temperatura jest naprawdę męcząca, wolę póki co bezpiecznie wrócić do tego co znam i czemu ufam i przesuwam go znów trochę na bok, co dodaje grzywce objętości. Może z czasem ogarnę jakiś patent i na to;)



3. Nierówno układające się włosy

Jeśli ktoś z Was zmieniał przedziałek np. na drugą stronę, wie o czym mówię. Przez spokojnie 8 lat albo i dłużej nosiłam przedziałek po lewej stronie. Kilka razy próbowałam go zmieniać, żeby nadać włosom trochę objętości i życia, ale przeważnie kończyło się to właśnie tym, że włosy po jednej stronie miały super objętość, a po drugiej były mega przyklapnięte... Dziś uważam, że to nie był widocznie czas na takie zmiany i nie byłam dostatecznie zmotywowana by się temu przeciwstawić. Po kilku myciach włosy układają się znacznie lepiej, a na początku można je po prostu lekko podtapirować, choć w moim przypadku honorowo to przetrwałam, wedle antycznych włosomaniaczych reguł:D


Podsumowując...

Jestem mega zadowolona i podekscytowana tym, że muszę zmierzyć się z nowymi włosowymi wyzwaniami i że w końcu zdecydowałam się na zmianę, która sprawia, że serio czuję się lepiej ze swoimi "za długimi' włosami!:D W końcu moje włosy są trochę bardziej uniwersalne niż wcześniej. Grzywka jest na tyle "krótka" by podpiąć ją do góry, złapać ją z tyłu z obu stron i zrobić z niej delikatny warkoczyk, nosić ją na bok albo na dwa boki i jeszcze pewnie tysiąc innych rzeczy, które uznawałam za średnio wykonalne przy jej poprzedniej długości.

 Z mojej strony to na dziś tyle, więc...


idę sobie!


A co Wy myślicie o przedziałku na środku? Nosicie, chciałybyście a może jesteście absolutnie przeciw?:))


3 komentarze:

  1. Ja czasem robię sobie przedziałek na środku, u mnie wygląda to nieźle, ale to zależy od grubości włosów i ich objętości no i kształtu twarzy, znam osoby, którym o wiele lepiej jest w przedziałku z boku - ja np. u siebie nie lubię, gdy jest on za blisko ucha ;)

    PS. podobieństwo do Kuzyna Coś - love :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja noszę przedziałek na środku. Przez jakiś czas miałam grzywkę, wtedy przy zapuszczaniu przedziałek automatycznie się przesunął ale w końcu wrócił na środek. Problemów z objętością nie mam absolutnie żadnych :D Tzn. pomijając oczywiście kwestię samej ilości włosów bo mogłoby ich być więcej. Jak przyklapną (to dopiero trzeciego dnia podczas czesania, chyba że nałożę jakąś maskę przy skórze - wtedy szybciej) to robię "pach pach" palcami. A po polsku: po prostu je trochę unoszę i zostawiam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, "pach pach". Muszę to dopisać do listy!:D

      Usuń

Uważam, że dżentelmeni nie rozmawiają o oczywistościach, dlatego nie muszę pisać o szanowaniu zdania każdej osoby. Kochajmy się i nie spamujmy:)